Metoda na złodzieja

 

   Metoda na złodzieja

 

Dwa tygodnie temu postanowiliśmy po raz nie wiem który odwiedzić nasze góry. Pogoda była piękna. Drzewa w cudownej szacie: zielonej, żółtej, brązowej i we wszystkich odcieniach tych kolorów. Gdyby ktoś namalował taki obraz, pomyślałabym, że  przesadził z barwami.

Jak zwykle małżonek skosił trawę wokół domku, ja przy kwiatach troszkę porządków zrobiłam, wstąpiliśmy do naszych znajomych, no i znalazłam czas na odwiedzenie grobów moich najbliższych. Tak dawno już ich nie ma , a ja ciągle czuję ich bliskość. Ciągle tęsknię za nimi.

Pomyłam pomniki, zapaliłam znicze i postanowiłam postawić chryzantemy, bo na Święto Zmarłych mnie tam nie będzie. Kupiłam bardzo ładne kwiaty, ale czy one przetrwają bez ochroniarza niezbędnego przez dwadzieścia cztery godziny? Przypomniałam sobie fakt, o którym opowiadała moja koleżanka. Zaniosła kwiaty na grób rodziców, poszła po wodę na terenie cmentarza i jak wróciła, kwiatów już nie było. Kradzieże u nas są wszędzie i nawet takie szczególne miejsca tych złodziejskich łotrów nie odstraszają. Ja mimo wszystko zakupu chryzantem dokonałam i ciągle rozmyślałam jak je zabezpieczyć. Przecież przykleić, albo przybić gwoździem doniczki się nie da, ale wpadłam na genialny pomysł. Kupiłam jeszcze małą puszkę białej farby i pędzelek. Każdą doniczkę podpisałam.

Dla Taty uznałam, że to za mało, bo przecież wiele osób tacie kwiaty stawia, zatem napis rozwinęłam:

DLA TATY FRANCISZKA

 DLA BABCI KAZIMIERY

DLA DZIADKA STANISŁAWA.

Te trzy doniczki z widocznymi napisami umieściłam na grobach.

Minął tydzień i pogodna nie była najgorsza.

-Jedziemy w góry?- spytał małżonek

Mnie dwa razy powtarzać nie trzeba

Dwie godziny wystarczyły na spakowanie i niecałe dwieście kilometrów przed nami. Ponownie odwiedziny znajomych i oni u nas, ponownie drobne porządki wokół naszego obejścia, no i zaspokojenie ciekawości czy moje kwiaty jeszcze stoją na grobach. Jedziemy na cmentarz i widzę, że są, że nikt ich jeszcze nie porwał. Ktoś powiedział, że najwięcej zagrożone są tuż przed 1 listopada, ale na razie piękne kule białych chryzantem zdobiły groby. Może to jest dobry sposób na złodzieja?

 

                  Wszystko jest względne

Dawno temu, kiedy byliśmy po ślubie, zamieszkałam wraz z mężem w domu  jego dziadków. My na piętrze, a oni na dole. Babcia wówczas miała siedemdziesiąt lat, dziadek był trochę starszy. Był to wiek, w którym często na zawsze odchodzą znajomi, sąsiedzi , bliscy rówieśnicy .Toteż babcia co jakiś czas towarzyszyła takim w ich ostatniej drodze . Pewnego dnia przyszła do domu i ze wzruszeniem powiedziała:

-zmarł człowiek młody, mógł jeszcze żyć

-a ile miał lat?- zapytałam

Siedemdziesiąt-odpowiedziała babcia

Oboje z mężem parsknęliśmy śmiechem. Mieliśmy wówczas po dwadzieścia kilka lat.

Przedwczoraj nasze stare grono pedagogiczne zebrało się , by pożegnać kolejnego nauczyciela. Miał siedemdziesiąt trzy lata. Pracowałam z nim ponad trzydzieści lat i wiem, że zmarł za wcześnie. Powtórzę za babcią, że mógł jeszcze żyć.

Wszystko jest względne