Kolejna pomyłka

 

                                Kolejna pomyłka

W poprzednim moim blogu pisałam o zabawnych sytuacjach, związanych z bliźniaczym podobieństwem między mną i siostrą. Dzisiaj, według mnie, znacznie już od siebie się różnimy. A może nie, bo jak odwiedzam moje rodzinne, siedmiotysięczne miasteczko, wiele ludzi mówi mi dzień dobry, pomimo iż wiem na sto procent, że ich nie znam i nigdy nie widziałam.

Ostatnio postanowiliśmy na obiad iść do pewnej jadłodajni. Znacznie częściej żywimy się w innej, ale tym razem poszliśmy tam, gdzie dawno nas nie było. Pan prowadzący lokal nie jest mi obcy. Ileś lat wstecz nawiązaliśmy kontakt przez internet na temat starych widokówek naszego miasteczka, a później spotkaliśmy się wymieniając wiele ciekawych spostrzeżeń. Tym razem rozpoznał mnie i natychmiast temat zdjęć z minionych lat był przewodnim wątkiem naszej rozmowy.

Mój dziadek kiedyś pasjonował się utrwalaniem obrazów naszej okolicy i dzisiaj chętnie dzielę się nimi z kolekcjonerami starych zdjęć i widokówek.

-Jakiś czas temu pani siostra dostarczyła mi ciekawe zdjęcie przez internet- oświadczył właściciel lokalu, pokazując mi je w swoim laptopie.

 Siostra dostarczyła? A ostatnio moja mama tak bardzo o nie prosiła i zrobiłam jej kopię oprawiając ją  w ramkę. Przecież siostra mieszka bardzo blisko mamy i codziennie się widzą. Na pewno by jej dała odbitkę Musiały się nie dogadać -pomyślałam.

Rozmowa na różne tematy przedłużała się. Opowiadałam historię mieszkańców naszego miasteczka, bo żyłam tu długie lata i jestem znacznie starsza od mojego rozmówcy.

- A czy moja siostra bywa u pana na obiadach?- pytam

-Bywa, ale dawno jej tu nie było- słyszę odpowiedź.

Zdziwiłam się, bo jak ją znam, to w garach z przyjemnością siedzi, ale może jak była w centrum, to gdy głód ją nawiedził, obiad tutaj zjadła. Chociaż jedzenie w knajpach i to we własnym mieście? To nie w jej stylu. Chyba jej nie znam dobrze-pomyślałam.

Skończyliśmy konsumpcję, podziękowaliśmy i wyszliśmy.

Pan właściciel wybiegł za nami, za głowę się chwycił i jeszcze czymś nas zaskoczył.

-Pokręciło mi się zupełnie. Myślałem, że rozmawiam z panią Danką. To przecież pani przysłała mi kiedyś tę widokówkę .-wytłumaczył.

No tak i to ja od czasu do czasu jego knajpę odwiedzam.

Następnego dnia spytałam siostrę o znajomość z tym panem.

- Oczywiście, że go bardzo dobrze znam. To jeden z moich najlepszych uczniów. Jakiś czas temu spotkaliśmy się na szlaku w górach i kilka zdań zamieniliśmy.

Nie myślałam, że jeszcze można nas mylić.