Spełniłam obywatelski obowiązek

 

                 Spełniłam obywatelski obowiązek

 

Kilka dni wolnego bardzo przydało się. Czekałam na nie jak na zmiłowanie. Pogoda była w kratkę, ale wypad w góry uważam za udany. Dni deszczowe w towarzystwie znajomych, a słoneczne  na łonie natury. Taki sposób spędzania wolnych chwil  jest teraz w Polsce coraz bardziej modny. Zapełniły się domy wczasowe i gospodarstwa agroturystyczne. Restauracje mogły liczyć na dodatkowy napływ pieniądza.

Wszystko ma dobre i złe strony. Na ulicach i  mniejszych drogach wzmożony ruch samochodowy, a nieodpowiedzialnych  ludzi nie brakuje.

Słoneczny dzień. Jesteśmy w przepięknym miejscu , skąd widoki wstrzymują oddech. Obok nas w samochodzie młody człowiek siedzi za kierownicą i popija piwo. Najwyraźniej nie jest to pierwsza puszka, bo gęga na całą okolicę. Odjechaliśmy. Po chwili, z refleksem szachisty, uświadomiłam sobie, że ten młodzieniec nie weźmie samochodu pod pachę i nie pójdzie sobie.

Po oddaleniu się od tego miejsca wybrałam w telefonie nr 997.Reakcja była natychmiastowa. Policjanci mieli dokładnie wskazane palcem, który pojazd należy obserwować. Może kierowca znalazł sobie innego kierowcę, może samochód zostawił i do domu poszedł pieszo, ale oceniając sytuację nic na to nie wskazywało.  A może komuś, albo jemu, uratowałam życie. Może, może, może, ale poczułam ulgę, że ewentualne zagrożenie zostało zablokowane.