Złośliwy piszczek

Wychodzimy z dużego marketu.Przy przejściu przez bramkę zapiszczało.Ja ze zdziwieniem patrzę na Ślubnego, a Ślubny na mnie.Natychmiast przy nas jest ochroniarz i wszystkie możliwe oczy klientów patrzą na nas.Cofamy się i przechodzimy pojedynczo.Małżonek czysty, a przy mnie piszczy.Zdenerwowana otwieram torebkę i pokazuję, że tam nic nie ma.Właściwie, to tam było wszystko co kobieta w torebce mieć musi i wcale poukładane toto nie było.Pal sześć, pokazuję.Ochroniarz widzi moje zdenerwowanie i zaskoczenie, decyduje, że mogę przechodzić.Ja , tymczasem, postanawiam udowodnić niewinność.Podaję torebkę małżonkowi i on z nią przechodzi przez bramkę. Nie piszczy.Teraz przechodzę ja.Piszczy.  Ochrona pozwala przejść, ludzie na mnie się patrzą, a ja ,mimo wszystko,postanawiam rozwiązać zagadkę.Na ochotnika godzę się rozbierać, tylko nie wiem czy nie do rosołu.Zdejmuję płaszcz, podaję Ślubnemu, Ślubny przechodzi.Nie piszczy. Przechodzę przez bramkę ja. Piszczy.Zdejmuję bezrękawnik( sweterek), podaję Ślubnemu, który przechodzi przez bramkę.Piszczy.Przechodzę ja .Nie piszczy.Zagadkę rozwiązuje jedna z pań obsługi.Obcina przy moim sweterku , zakupionym rok wcześniej w zupełnie innym sklepie,metkę.Sweterek przestał piszczeć.Publiczność spojrzała na mnie życzliwszym wzrokiem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>