Dlaczego ludzie milczą?

Dlaczego ludzie milczą?

Wiem dlaczego. Odczułam to na własnej skórze.

Kto śledzi moje wpisy od lat, ten wie, że dużymi siłami wybudowaliśmy w górach maleńki domek. Rodzinne strony, przepiękne tereny i duża determinacja. Cudowna chałupka stanęła i cieszy nas, że możemy wypady tam czynić.

Po sąsiedztwie mieliśmy alkoholiczkę, ale bardzo uczciwą i życzliwą kobietę. Niestety wódka skróciła jej żywot. Pozostał nastoletni syn, który po jakimś czasie poznał partnerkę. Szybko zorientowałam się, że czeka go ciężki żywot. O patologii w jej rodzinie dochodziły do mnie wieści, a i sama dosyć często słyszę wykrzykiwaną łacinę z prędkością torpedy i nagłośnieniem na całą wioskę. Niezależnie kto znajdzie się w zasięgu, może go spotkać niemiła niespodzianka. Pierwszy wstrząs przeżyłam, jak storpedowany został starzec, profesor z politechniki, który przyszedł po zwrot   500zł. Wszystko co łacina brukowa zawiera wykrzyczane w kilka sekund i wyrzucony z domu. Taki rezultat pożyczki udzielonej z litości. Staruszek zatrzymał się przy moim płocie i z ubolewaniem stwierdził, że  bardzo współczuje nam takich sąsiadów. Nie odezwałam się nic, ale ze zrozumieniem pokiwałam głową.                                                                 Później systematycznie dało się słyszeć ataki na jej męża. Tak , na męża, bo jak w na świecie pojawiło się dziecko, to ksiądz namówił na zawarcie ślubu.

Bardzo kulturalny chłopak wysłuchuje takie urągania i bluźnierstwa z godnym podziwu spokojem. Chyba rozumiem, że przy alkoholiczce nie miał nikogo i marzył o rodzinie, z której obecnie nie umie zrezygnować, tym bardziej, że kocha swojego synka.         Słyszeliśmy już ataki na matkę, na wiele młodszą siostrę, która z płaczem opuszczała ich dom.

Kiedy przyszła kolej na półtora letniego syna, zareagowałam. Nauczycielskim, stanowczym, podniesionym głosem zagroziłam, że jeżeli jeszcze raz usłyszę takie odnoszenie się do dziecka, pozbawię ją praw rodzicielskich. Od tego czasu najwyraźniej na mój widok dostaje ciarki i przynajmniej do Malucha tak już nie odnosi się. Innym nie odpuszcza.

Od tamtego czasu minęły dwa lata.

Nasz domek ma dach spadzisty na dwie strony, gdzie jedna z nich w stronę nieciekawej sąsiadki. Całość jest ogrodzona (3000m2) i nikt inny dostępu nie ma. Na początku maja uskuteczniliśmy wypad w góry.

Nigdy specjalnie z tył domu nie oglądaliśmy dachu. Tym razem małżonek zrobił szczegółowy obchód i mało nie zemdlał. Dach strzaskany kamieniami. Nowa dachówka, w danym czasie najlepsza , zakupiona za dolary w Czechach porąbana w wielu miejscach i rąbana jest dalej systematycznie, bo są stare ubytki, ale też i świeże.

Oczywiście, że zgłosiłam na policję, ale odniosłam wrażenie, że z góry nie są chętni do tego śledztwa, bo jak za  ” rękę ” nie złapiesz , to jak udowodnić? Mogłabym za nich wziąć się z innej strony, ale skrzywdzę przy okazji dziecko i ojca. Tego nie chcę.

Nie tylko profesorowi, ale i mnie patologia pokazała gdzie raki zimują i wyjaśniła dlaczego ludzie milczą i nie wtrącają się do innych, nawet w przypadkach gdy dzieciom dzieje się krzywda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>