Wokół dużo się dzieje

Wokół dużo się dzieje

Zajęcia domowe nie za bardzo pozwalają mi na aktywną obecność na blogu. Nie mniej jednak ciągle mam nadzieje, że uzupełnię braki w pisaniu. Dużo zmienia się w moim życiu i zmiany zachodzą również u moich znajomych. Niestety, tak jak to w tym wieku bywa, żegnamy na zawsze wiele osób z otoczenia, do czego nigdy nie przyzwyczaję się. Nie zaakceptuję, chociaż w tej dziedzinie nie mam nic do powiedzenia.                                                                                                        Dzisiaj mam ochotę zająć się innym tematem i przedstawić świat mojej bardzo bliskiej przyjaciółki. Znamy się od podszewki. Znam jej rodzinę i stosunki panujące w niej. Nie potrafi pogodzić się ona z faktem ( zupełnie ją rozumiem), że jej ślubny godzinami siedzi w internecie, wyszukuje młode dziewczyny i uwodzi. Tak jest już od kilku lat. Ten starzec po siedemdziesiątce, niski, łysy z wyrazistym brzuszkiem, robi zdjęcia młodym przystojnym chłopakom i wysyła jej w świat, przedstawiając jako swoją podobiznę. Następnie z umiejętnością „Tulipana” nawiązuje rozmowy rozkochując naiwne dziewczęta w sobie. Kolejny krok to godzinne rozmowy z wyłowionymi w sieci i obustronne wyznania miłosne. Codzienne telefony, sms-y , wierszyki, piosenki i upojne przeżycia,  w które najwyraźniej angażuje się obleśny starzec. Chwali się przy tym zdjęciami toples swoich wybranek, wzdychaniami o północy lub nad ranem i nadzieją na spotkanie z księciem. Zrozpaczony swoim wiekiem, jakby miał nadzieję, że któraś kiedyś różnicę lat zaakceptuje, ciągnie znajomości jak długo się da. Co inteligentniejsze lub takie, które nie mają tajemnic przed rodziną, potrafią rozszyfrować, że coś jest nie tak. Jednej nawet udało się to w stu procentach. Drobne szczegóły doprowadziły do odkrycia tajemnicy. No bo przecież nie można kłamać w całości. W tajemnicy musi pozostać wiek, miejscowość i jeszcze kilka drobnych spraw. Resztę , by się nie zgubić, trzeba przedstawiać prawdziwie. Kiedy dziewczę odkryło tajemnicę po kilku miesiącach obustronnych miłosnych wyznań, wyzwało dziada, odgrażając się policją. Nawet dotarło do  jego zdjęcia w internecie i zobaczyło, kto naprawdę o jej względy walczy. Pozostały tylko romantyczne piosenki, do których ciągle z utęsknieniem powraca porzucony kochanek. Przy kolejnych łowach tych błędów już nie popełnia i z jeszcze większą mistrzowską precyzją gra na uczuciach kolejnych dziewcząt. Muszę przyznać, że do tego jest stworzony. A dlaczego poruszyłam u siebie ten temat? Ot po prostu, w celu ostrzeżenia przed niebezpieczeństwem jakie niesie każdy wynalazek stworzony przez człowieka. I jeszcze jedna uwaga. Małżonka twierdzi,  że czuje się jak  opluta, zdradzona i sponiewierana, ale niestety, tej kości psu nie da się odebrać. A ja przyznaję jej rację.