Wspomnienia

Wspomnienia

 

Mam za sobą 36 lat pracy zawodowej i nie ma się co dziwić, że obrazy z kształcenia i wychowywania młodych pokoleń powracają przed oczy jak bumerang. Były tam sytuacje wesołe i smutne, poważne i radosne, a często nieprzewidywalne. O niektórych zdarzeniach chętnie bym opowiedziała, ale dotyczą one prywatności wówczas młodych ludzi, zatem na to pozwolić sobie nie mogę, pomimo, że byłby to ciekawy materiał do przekazania.

Na inne wspomnienia mogę sobie publicznie pozwolić.

Pewnego dnia idę deptakiem w moim mieście i idzie na wprost mnie mój uczeń z piątej kasy , maturalnej. Spojrzał na mnie i ani be, ani me. Tyle lat człowiek kultury uczy, a on nie wie, że wypada dzień dobry powiedzieć.                                     Za godzinę może dwie jestem w szkole, zaczynam lekcję w jego klasie i zastanawiam się, czy zwrócić mu uwagę. Chłopak uśmiechnięty,  bierze udział w dyskusji, zachowuje się tak jakby nie miał sobie nic do zarzucenia, a przecież pamiętam , że przed chwilą spojrzał mi w oczy i o przywitaniu nie pomyślał.                                                                                         Decyzja zapadła. Przecież to ostatni dzwonek, by dorosłego człowieka upomnieć i o dobrych obyczajach wiedzę pogłębić. – Jesteś już dorosłym człowiekiem i nie wiem czy jest sens zwracać ci uwagę, nie mniej jednak chcę podkreślić, że do dobrego tonu należy powiedzieć dzień dobry nauczycielowi, którego spotykasz na ulicy. Upominam cię nie dlatego, że bardzo mi zależy na twoim ukłonie, ale dlatego, że pewne lekcje kultury z tej szkoły uczniowie wynoszą.                     Chłopak spojrzał na mnie z nieudawanym zdziwieniem i zapytał kiedy to się stało, bo nic takiego sobie nie przypomina.                                                                                    -No jak to kiedy,  przed godziną mijałeś mnie na deptaku-odpowiedziałam.                                                                        Klasa ryknęła śmiechem. Przed godziną on był na innej lekcji w szkole razem z nami – chórem zawołali uczniowie.                                                         Nie dam się przekonać, przecież nikt mi nie wmówi, że sobie coś ubzdurałam, bo umysł mój pracował zupełnie normalnie.    -No tak, ale on ma brata bliźniaka i na pewno jego pani spotkała, a nasz kolega cały czas był w szkole i siedział z nami w klasie na lekcji.                                                                                  Jak dobrze, że sprawa się wyjaśniła, bo czułam się tak, jakby pięcioletnie wychowanie młodego człowieka na nic się nie przydało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>